Header Ads Widget

Ticker

6/recent/ticker-posts

MAC Mineralize Skinfinish Soft & Gentle

Poczyniłam ostatnio wpis na temat kosmetyków, które wybrałam sobie do zużycia w najbliższym czasie i coś mnie tknęło, żeby sprawdzić, czy pisałam kiedyś o rozświetlaczu z Maca Soft & Gentle, którego też do tego spisu wrzuciłam. Okazało się, że nie, więc dzisiaj pragnę naprawić owo niedopatrzenie.
Mój egzemplarz ma już chyba ze 3 lata (a może i więcej), więc niech Was nie zdziwi fakt, że jest jeszcze w starym opakowaniu. Te nowsze opakowania znacznie mniej mi się podobają, pisałam o tym przy okazji wpisu o rozświetlaczu Perfect Topping, ale już nie ma co narzekać, bo i tak nie sądzę, żeby Mac powrócił do tych starych. Na pocieszenie mogę tylko powiedzieć, że seria Extra Dimension Skinfinish jest w tym 'ładniejszym' dla mego oka opakowaniu, więc chociaż to dobre.
Nie będę opisywać tego produktu, bo za dużo na stronie o nim nie ma, ale przyjmijmy, że to ma być typowy produkt rozświetlający do twarzy i ciała. Jest częścią serii Mineralize Skinfinish, która zawiera kilka kolorów (w tym bardzo lubiany przeze mnie Lightscapade). Teraz czaję się jeszcze na Warm Rose, ale ostatnio skusiłam sie na Double Gleam z Extra Dimension, także nie wiem czy i kiedy kupię Warm Rose :D
Kolor opisałabym jako szampański, chociaż nie idzie mocno w stronę żółci, jak na przykład Mary Luminizer, który dla mnie jest zbyt żółty. Tu mamy coś delikatniejszego, nieco bardziej naturalnego, lekko złotawego.
Puder ten doskonale nabiera się na pędzel, aczkolwiek muszę się przyczepić mocno do pylenia. Otóż Soft&Gentle pyli jak szalony i przy każdej aplikacji mam pełno pyłku na całym opakowaniu i czasami też na toaletce.
Pylenie to nie umniejsza jednak jego właściwościom, które w moim odczuciu są wyśmienite.
Na twarzy tworzy cudną połyskującą taflę (ale coś mniej oczywistego niż wspomniana wyżej Mary). Tu mamy taki naturalny blask, chyba, że dodamy go nieco więcej, to blask będzie naprawdę mocny. Ja w zależności od nastroju czasem nakładam odrobinkę, a czasem mam ochotę błyszczeć, to nakładam więcej i nie tylko na kości policzkowe, ale też pod i nad łukiem brwiowym, na grzbiet nosa i na łuk kupidyna, nie lubię tylko nakładać go w kąciki oczu, bo wolę jaśniejsze odcienie, żeby rozświetlić spojrzenie, a ten szampański w kąciki mi nie pasuje aż tak mocno.
Prawda, że bardzo ładny blask? Taki naturalny, nienachalny, 'imitujący' dobrze nawilżoną i napiętą skórę, czyli dokładnie to, o co mi chodzi w rozświetleniu (nigdy nie będę fanką tych dziwnych kolorowych rozświetlaczy, które dają na przykład fioletową poświatę, czy błękitną, czy jakąkolwiek inną).
Trwałość tego produktu na buzi jest całodniowa, nie ściera się, nie migruje, a nawet mimo tego, że pyli przy nakładaniu na pędzel, to nie ma czegoś takiego, żeby drobinki latały w powietrzu czy zostawały w przypadkowych miejscach na twarzy - tylko jak podnosimy pędzel z produktu to pyli, po nałożeniu na buzię nie ma już żadnych przypadkowych drobin w jakichś dziwnych miejscach, jest tylko świetlista tafla w tym miejscu, w którym chcemy go mieć. Zastanawia mnie tylko trochę, jak to jest, że akurat S&G jest taki pylący, bo na przykład z Lightscapade czy z Perfect Topping nie mam takiego problemu, podobnie jak z serią Extra Dimension. Kto wie, może Mac go ulepszy kiedyś, a może nowy egzemplarz (w nowszym opakowaniu) już tego nie robi? Macie jakieś doświadczenie? Dajcie znać w komentarzach.
Osobiście bardzo go lubię, ostatnio używam codziennie (ale wiadomo, to tylko dlatego, że już jest w nim dziura i chcę zużyć i mieć opakowanie na B2M), ale na pewno odkupię, kiedy mi się skończy, bo uważam, że jest to produkt wart uwagi. Wydajność też jest boska, mój 3 czy 4 letni egzemplarz ma tylko małą dziurkę (a używałam go naprawdę często, chociaż mam jeszcze inne produkty tego typu), więc myślę, że za taką cenę, jaką przychodzi nam za niego zapłacić to się całkiem opłaca.
Co Wy o nim myślicie? Podoba Wam się? A może macie już swój ukochany rozświetlacz?
Moja ocena: 9/10

Yorum Gönder

0 Yorumlar